NAVIGATORGONG

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Navigatorgong to Ceremonia Dźwięku, duchowa uczta, szamańska podróż, która zabiera Cię wszędzie tam gdzie twoja dusza zapragnie lub potrzebuje polecieć. To powrót do źródła, do korzeni, do światła. Połączenie starożytnych instrumentów z całego świata, olbrzymiego gongu wykutego w intencji Miłości i Pokoju,  i głosu z nowatorskim podejściem tworzy Kosmiczną Symfonie, wymykające się wszelkim umysłowym próbom  sklasyfikowania. Tego trzeba doświadczyć.

Terapeutyczne działanie. Po za wysokimi walorami artystycznymi, muzyka Navigatora ma działanie terapeutyczne. Udział w Ceremoni Dźwięku niweluje głębokie pokłady stresu i blokady energetyczne, co jest pierwszym krokiem do uzdrowienia na każdym poziomie. Wspiera procesy transformacji, podnoszenia wibracji, i poszerzania świadomości. Podczas koncertu poprzez zwolnienie fal mózgowych wszyscy uczestnicy wchodzą w stan głąbokiej medytacji, co umożliwia wgląd w siebie. Na poziomie fizycznym wszystkie komórki twojego ciała są „masowane”, doenergetyzowane wibracjami o odpowiednich częstotliwościach co umożliwia zachodzenie procesu samouzdrawiania.
Navigatorgong brzmiąc w częstotliwościach zgodnych z naturą, przywraca harmonie i pomaga zakotwiczyć ją w naszej rzeczywistości.
Oprócz olbrzmiego Gongu, który został wykuty w intencji Miłości i Pokoju na specjalne zamówienie, doświad­czamy rów­nież dźwię­ków śpie­wa­ją­cych mis tybe­tań­skich, bęb­nów, fle­tów, did­ge­ri­doo, tam­pury, cytry a przedewszystkim głosu.
Robert Usewicz – Huzy artysta, muzyk, medicine man, człowiek renesansu. Aktywator świętych kodów dźwiękowych na ten czas. Współtwórca Świątyni Dźwięku na Kaszubach.
Od ósmego roku życia wiedział, że jego drogą będzie droga dźwięku. Eks­pe­ry­men­to­wał z róż­nymi dźwię­kami i gatun­kami muzyki oraz badał wpływ dźwięku na orga­nizm czło­wieka. Szukał siebie. Z wykształ­ce­nia muzyk kla­syczny, posia­da­jący wie­lo­let­nie doświad­cze­nie w muzyce elek­tro­nicz­nej, pop i rock jako kom­po­zy­tor, pro­du­cent i inży­nier dzwięku. Ma rów­nież na swoim kon­cie wiele godzin muzyki do fil­mów, TV i sztuk teatral­nych. I ta droga, która ni­gdy nie była dla niego celem dopro­wa­dza do spo­tka­nia genial­nego arty­sty i wizjo­nera, który wpro­wa­dza go w świat Gongu i Świę­tych Dźwię­ków. I to jest prze­łom w jego życiu, i ta boska przy­goda trwa…i sumu­jąc jest to czter­dzie­ści lat pracy z dźwię­kiem (a doro­bek twór­czy jest zbyt obszerny żeby go tu opi­sy­wać). Jego cie­pło, ogień i jego wie­dza o dźwięku prze­ni­kają każ­dego kto sta­nie na jego dro­dze.